Zaczeło się od dużej sowy, takiej z wielkimi oczami, okrągłą głową, puszkami piór na "uszach". Była mała i sympatyczna i częściowo świeciła w ciemności, częściowo bo w miejscach w których zrobiono ją z fluorescencyjnej masy termoutwardzalnej.... Świeciły oczy sowy i jej brzuszek i łapki i dziób... Mała sowa była druga, w ciemności świeci prawie cała, czarne zostają tylko oczy...
Taki był początek, potem pojawiły się koty, miski i posłanka, ale to już zupełnie co innego...
